Przeciwtrądzikowy peeling do twarzy z korundem od Nacomi

30 czerwca, 2018

Udostępnij ten wpis:
Witajcie Kochani!


Jak wam minął czerwiec? Przyznam, że u mnie całkiem dobrze. Nadal jestem w trakcie diety, kilogramy lecą w dół, więc co za tym idzie? Lepsze samopoczucie i dużo więcej radosnych dni. Na pewno nie tylko przez to, że spadam z wagi, ale zapewne też przez to, że spożywam dużo więcej witamin niż gdy było to przed dietą. Ostatnio mam dużo więcej energii i powera do działania. Szkoda tylko, że pogoda ostatnimi czasy się zepsuła. Brakuje mi słońca i niestety przez to nie jestem w stanie przetestować produktów od Kolastyny. A kto widział na moim Instagramie - mam ich sporo do sprawdzenia. :) Ale dziś nie o tym. Jak wiecie zmagam się z cerą trądzikową, dlatego też w większości znajdziecie tutaj posty właśnie na ten temat. A dzisiaj coś więcej na temat mojego ulubionego peelingu do twarzy od firmy Nacomi

Czytałam dużo dobrego o produktach tej firmy i postanowiłam się zdecydować i go zakupić. Zapewne nie każdy z was ma problem z trądzikową cerą dlatego też na stronie producenta możecie również znaleźć peeling nawilżający, wygładzająco-rozświetlający i przeciwzmarszczkowy. Więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. 



Peeling jest zamknięty w małym opakowaniu (85 ml) po bokach jest ono przezroczyste dzięki czemu widzimy ile produktu jeszcze mamy. Moim zdaniem jest wygodny w użyciu, nie ma żadnego problemu z wydobyciem 'do ostatniej kropli'. Stosuję go już od około 1,5 miesięcy, a nadal mam go dużo ponad połowę. Tak na prawdę wystarczy niewielka ilość aby rozprowadzić go na całej twarzy. Jest to peeling który nie zawiera dużych drobinek, są one mniejsze niż ziarenka piasku. Wydaje się, że po wyłożeniu produktu jest to zwykły krem, ale po rozsmarowaniu czuć jak delikatnie pozbywa się naskórka i oczyszcza naszą twarz. Jak producent zaleca należy go nałożyć na skórę i masować okrężnymi rucham, a następnie po 5 minutach zmyć.  Przyznam, że pierwszy raz jak go nałożyłam zapach był dla mnie dość dziwny, ale po pewnym czasie się przyzwyczaiłam. Nie jestem pewna jak go określić. Jest dość słodki, ale nie przesadnie, tak jakby pachniał trochę ogórkiem - ale może niekoniecznie. :) 

Jeżeli chodzi o skład i jak zapewnia też nas producent jest on 100% naturalny i jest on oparty na olejach i ekstraktach roślinnych. A co ciekawe, zawiera korund, który jest stosowany w salonach kosmetycznych przy zabiegach z mikrodermabrazji. Nie znajdziemy w nim parafiny, olejów mineralnych. PEG-ów, barwników, parabenów i substancji zapachowych. 

A jakie jest jego działanie? Zdecydowanie wygładza moją skórę, oczyszcza i usuwa martwy naskórek. Po zastosowaniu go czuję również, że moja skóra jest dużo lepiej nawilżona, a po częstym używaniu zauważyłam, że nawet lekko rozjaśnia moje przebarwienia. Nie wiem też czy to tylko za sprawą tego produktu, ale moje sebum jest dużo lepiej wyregulowane i nie świecę się tak bardzo. Co może być też dla niektórych bardzo ważne, peeling nie pozostawia po sobie tłustej warstwy. :) 

Klikając TUTAJ możecie sprawdzić gdzie można zakupić go najtaniej. 


Czy go kupię ponownie? Zdecydowanie TAK

A wy jakie peelingi stosujecie? Podzielcie się swoimi ulubieńcami. 


Czytaj dalej »

Dermena - żel zapobiegający wypadaniu włosów

24 czerwca, 2018

Udostępnij ten wpis:
Witajcie Kochani!


Jak tam wam mija czerwiec? Ja to jestem już zdziwiona, że zaraz się kończy. Za niedługo lipiec i długo wyczekiwany 2 tygodniowy odpoczynek w górach. Przyznam, że jest to nasza taka pierwsza wspólna podróż i nie mogę się jej doczekać. Tyle mam rzeczy w planach na zbliżający się miesiąc i tyle chcę zrobić. Mam nadzieję, że starczy mi czasu na wszystko. Na koniec Sierpnia chcę wprowadzić duże zmiany i mam nadzieję, że wejdę one w życie. Od prawie ponad tygodnia jestem na diecie wraz z Fabryką Siły. Zazwyczaj myślałam, że dieta to ciągłe bycie głodnym i jedzenie sałatek - ale w tym przypadku się myliłam. Bardzo smaczne i ciekawe posiłki, wszystko jest zrobione pod ciebie, wcześniej wypełniasz ankietę dzięki której dietetycy pomogą ci dobrać jak najlepszą dietę. I już nawet przez ten tydzień udało mi się zrzucić około 4 kg. Jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że wytrwam do końca. Ale o tym może w innym poście, przejdźmy do recenzji żelu zapobiegającego wypadanie włosów od firmy Dermena. 


Cóż jak wiadomo każdy ma inną skórę czy strukturę włosów, na każdego produkt może działać w inny sposób. W moim przypadku jest on HIT-em! I to nie tylko ze względu na to, że spełnia swoje działanie jeżeli chodzi o zmniejszenie ilości wypadających włosów. Bo z tym radzi sobie dobrze, zresztą jak i szampon z tej serii, który miałam przyjemność testować w pojedynkę. Cóż mogę powiedzieć? Nie zawiódł mnie. Gdy przestałam stosować szampon od Dermena wypadanie włosów tak jakby powróciło do mnie, ale nie było aż tak źle. Dzięki PR miałam możliwość testować kolejną rzecz od tej firmy i jestem bardzo zadowolona z efektów. Dodatkowo powiem wam, że zawsze po użyciu tego żelu moje włosy zupełnie inaczej się układały, tak jakby odstawały bardziej od głowy i nie były przyklapnięte. Zauważyłam również, że objętość moich włosów bo związaniu ich tak jakby się zwiększyła i rzadziej się przetłuszczają. Dodatkowo czuję, że skóra głowy jest dużo lepiej nawilżona i rzadziej się przesusza co jest również ogromnym plusem! Sama nie wiem jak to możliwe, ale włosy wydają się być o wiele bardziej grubsze niż przed stosowaniem tego produktu. Nie zauważyłam aby bardziej mi wypadały, czy odrosły jakieś nowe włosy? Parę baby hair się pojawiło ale nie aż tak dużo. Czy są jakieś minusy tego produktu? Jak dla mnie takich nie ma. Zapach jest przyjemny, zresztą podobny albo bym powiedziała taki sam jak szampon z tej samej serii - wydaje się być lekko cytrusowy. Opakowanie? Całkiem w porządku jeżeli chodzi o 'dziubek', ale przyznam, że wyciskanie jest dość uciążliwe, aczkolwiek da się je przeżyć. 



Czy zakupię ponownie? Jak najbardziej TAK! 

A wy jak zmagacie się z nadmiernym wypadaniem włosów? 

Czytaj dalej »

Maybelline - szminka w płynie i metaliczny rozświetlacz do twarzy

14 czerwca, 2018

Udostępnij ten wpis:
Witajcie Kochani! 

Dzisiaj przychodzę do was z kolorówką. Dzięki wizaż.pl Klub recenzentki, miałam możliwość przetestować dwie nowości od Maybelline. Co ciekawe nawet o tym nie wiedziałam. Dopiero 18 maja, właściwie w dzień moich urodzin otrzymałam paczkę i bardzo się zdziwiłam, bo właśnie nic nie zamawiałam, więc bardzo fajny prezent otrzymałam. 



Na co dzień nie maluję się zbyt mocno gdyż po pierwsze nie mam na to za bardzo czasu, po drugie staram się używać jak najmniej kosmetyków zapychających. Dlatego też normalnie używam tylko kosmetyków mineralnych, pomade do brwi i tusz do rzęs. (swoją drogą z Maybelline) Na urodziny od narzeczonego dostałam również paletkę cieni od Makeup Revolution - Mermaids forever. Nigdy nie używałam cieni i właśnie teraz trochę z nimi obcuję, a efekty możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu. :) Na ustach mam akurat 65 Seductress no i oczywiście rozświetlacz na kościach policzkowych, nosie i "łuku kupidyna". Lekko również rozświetlam łuk brwiowy. 



Zacznę może od tego, że to były dwie moje pierwsze matowe pomadki w życiu. Zawsze obawiałam się, że efekt takich pomadek nie będzie zbyt długotrwały i nie będą ładnie wyglądać na ustach. Pierwszy raz używałam tego typu produktu i od pierwszego razu się zakochałam. Bardzo cieszę się, że trafiłam właśnie na pomadki tej firmy, bo dzięki nim jestem pewna, że nie będę miała żadnej wtopy z nimi.

Jedną z pomadek 65 seductress miałam na weselu. Od około godziny 12 do 3 nad ranem i powiem wam, że bardzo dobrze się trzymała! Jadłam ciepłe i zimne posiłki, piłam różne napoje i w ogóle nie zniknęła z ust. A co je jeszcze odróżnia? Myślę, że bardzo wspaniała kolorystyka. Akurat oby dwa kolory 65 seductress i 80 ruler idealnie dopasowane są do mojej cery więc dlatego też używam ich bardzo często. Co mnie zdziwiło? Zapach... myślałam, że będzie on sztuczny i nieprzyjemny jak w przypadku np. błyszczyków, które używałam kiedyś jak byłam dużo młodsza, a co czujemy? SŁODKOŚĆ! Nie wiem czy to vanillia czy coś innego - ale na pewno coś bardzo słodkiego, że aż chce się nałożyć na usta. Bardzo również podoba mi się gąbeczka jak jest załączona do nakładania W środku ma takie otwór na większą ilość produktu i to bardzo ułatwia pracę, jest miękka i bez problemu jestem w stanie ją rozprowadzić po moich ustach. Trudno jest mi nawet znaleźć jakieś minusy... bo moim zdaniem takich nie ma.



Pokażę wam jeszcze zdjęcie jak wyglądają na moim nadgarstku zaczynając od lewo dopiero po nałożeniu, po kilku minutach i po kilku sekundach od tego drugiego zdjęcia postanowiłam sprawdzić jak się ściera. Co prawda jak widzicie do końca nie zastygł na skórze więc smugi są dość spore, ale gdy wyschnie do końca jest po prostu nie do pokonania. Z ręki próbowałam go zmyć z około 15 minut różnymi środkami. Niestety z ust również się trudno zmywa, co bym uznała za minus, ale plus, że wytrzymuje z nami aż tak długo! Z chęcią zapoznam się z innymi kolorami. 




Plusy:
- kolory
- trawałość
- zapach
- aplikacja
- gąbeczka
- nie przesusza ust

Minusy:
- trudna do zmycia, ale da się to przeżyć. :)



Jest to mój pierwszy w życiu metaliczny rozświetlacz. Nigdy nie używałam takiego, a co o nim myślę? 

Na początek zacznę od opakowania. Zwykłe okrągłe opakowanie jak prawie dla większości tego typu produktów. Co je wyróżnia? To, że jest wykonane solidnie. Nie jest to jakiś słaby plastik, ale twardszy - przez co mam pewność, że nic się nie stanie. Dodatkowo zamknięcie tak dobrze działa, że mamy pewność, że samo się nie otworzy w torebce/ Sama szata graficzna jest dość zwykła. Ale jednak dodaje to uroku. Fajnie, że można podejrzeć gołym okiem jak dokładnie wygląda dany produkt, jak dla mnie na +.

A co do samego rozświetlacza? Odcień jaki otrzymałam do testów to Molten Rose Gold, ale mamy również Molten Gold. Nie ma problemu z rozprowadzeniem, bardzo ładnie wygląda na twarzy. Świetnie podkreśla to co chcemy uwydatnić. W moim przypadku łuk kupidyna, czubek nosa i policzki. Nie potrzeba wiele produktu, a już działa cuda. Myślę, że świetnie będzie wyglądał jak opalę się trochę bardziej. Jak dla osoby, która np. rozpoczyna swoją przygodę z rozświetlaczami jest na prawdę świetny. 



Jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Na pewno zakupię go ponownie.

Plusy: 
- fajne poręczne opakowanie
- metaliczny połysk dokładnie podkreśla to co chcemy uwydatnić
- przepiękny kolor, świetnie będzie wyglądał na bardziej opalonej cerze

Minusy:
- cena, ale myślę jak na działanie tego produktu to warto :)


A wy jakie produkty tej firmy możecie mi polecić?
Ja przyznam, że najbardziej zakochałam się w matowych pomadkach. 
Czytaj dalej »

Avebio - naturalny tonik oczarowy

28 maja, 2018

Udostępnij ten wpis:
Witajcie Kochani!



Jak wam minął weekend? Ja przyznam, że bardzo miło go spędziłam ze swoim Narzeczonym i jego mamą graliśmy w grę Imago - tzw. kalambury bez rysowania i pokazywania. Na prawdę świetna gra która pobudza wyobraźnię.  Ale dzisiaj nie o tym. Tak właściwie chcielibyście również zobaczyć recenzje gier planszowych i karcianych? Przyznam, że jest to jedna z form spędzania czasu w gronie najbliższych, którą polubiłam dzięki mojej siostrze i szwagrowi. Dlatego może następnym razem podzielę się z wami i takimi recenzjami. 

Ale dzisiaj opowiem wam trochę o toniku oczarowym od firmy Avebio. Od niedawna przerzuciłam się na kosmetyki naturalne i przyznam, że dobrze na mnie działają. Tonik - kiedyś nie zdarzyło mi się go w ogóle używać, ale teraz wiem, że popełniałam kiedyś ogromny błąd co do tego. Zawsze nakładam go na oczyszczoną skórę twarzy, a następnie używam serum i krem. Ale o mojej codziennej pielęgnacji może w innym poście, bo nadal staram się znaleźć i dopasować kosmetyki odpowiednio do mojej cery. 


A teraz pare informacji, które możemy znaleźć na stronie producenta.

Jakie jest działanie i w czym sprawdza się naturalny tonik z oczaru?
  • nawilżające
  • silnie działanie przeciwutleniające, co zapobiega powstawaniu zmarszczek
  • ściagające, co docenią osoby z cerą z rozszerzonymi porami i stanami zapalnymi skóry, trądzikiem i widocznymi "pajączkami"
  • przeciwbakteryjne i przeciwzapalne
  • łagodzi swędzenie i zaczerwienienie skóry
  • gojące i regenerujące
  • wzmacnia i zwęża naczynka
  • reguluje i normalizuje wydzielanie sebum

Dodatkowe działanie oczaru:
  • przyśpiesza gojenie opryszczki
  • jako okład na podpuchnięte oczy
  • świetny jako płyn po goleniu dla mężczyzn łagodzący otarcia i drobne zacięcia
  • zalecany przy problemach łuszczycowych, egzemach do przemywania skóry
  • stosowany przy oparzeniach słonecznych i uszkodzeniach skóry
  • miejscowo przy wrzodach, siniakach i obrzękach i żylakach

Oczar dzięki zawartości garbników i flawonoidów często wchodzi w skład kosmetyków odmładzających i ujędrniających. Wspomaga tzw. ziarninowanie skóry.

Do jakiej cery polecany jest tonik oczarowy?

Wyraźnie zwęża pory, dzięki właściwościom ściągającym a także wzmacnia i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych. Stosowany jest z powodzeniem przy cerze mieszanej i tłustej jak i cerze naczynkowej z widocznymi "pajączkami". Zawarte w oczarze garbniki obkurczają rozszerzone naczynka a flawonoidy chronią ścianki kruchych naczyń.



Tonik jest zamknięty w niewielkiej brązowej buteleczce (100 ml) z tworzywa przeznaczonego do kontaktu z żywnością. Jak widzicie otwiera się w taki sposób jak powyżej. Moim zdaniem jest to bardzo wygodne dla tego typu produktu. Konsystencja jest wodna więc warto uważać na to, bo kilkakrotnie zdarzyło mi się wylać zbyt dużo na wacik. Co do zapachu spotkałam się z wieloma osobami dla których ten zapach jest nie do wytrzymania, a dla mnie? Pachnie on po prostu jak mocno zaparzona herbata. Nie jest nieprzyjemny wręcz neutralny i delikatny. 

Tak jak wspomniałam wcześniej tonik stosuję zawsze po oczyszczeniu skóry twarzy. Nalewam trochę na wacik i przecieram twarz. Przyznam, że nie raz mi pomógł. Oczar ma za zadanie łagodzić swędzenie i zaczerwienienia, goić rany, regenerować, nawilżać, zwężać pory i regulować wydzielanie sebum. Co u mnie jak najbardziej się sprawdziło. Za co jestem bardzo wdzięczna, jednak problem nie znikł całkowicie jeżeli chodzi o wydzielanie sebum jednak sprawdził się znakomicie. Dlatego też będę z wielką chęcią do niego wracała. 

Cena za taki produkt to 29 zł, ale można również trafić na ciekawe promocje. Używam tego produktu już od ponad miesiąca i w sumie już prawie mi się kończy. Cena jak najbardziej adekwatna do jakości produktu. Jestem w pełni z niego zadowolona. Myślę nawet, że może starczyłby mi na długo dłużej gdyby nie to, że kilkakrotnie zdarzyło mi się przelać wacik. 

Zresztą spójrzcie na skład poniżej. Nic tylko kochać! Same naturalne składniki. Jestem posiadaczką tłustej cery i polecam go każdej osobie, która zmaga się z problemem błyszczenia się twarzy. Co prawda jak wspomniałam w moim przypadku nie matuje całkowicie, ale sprawia, że cera przez długi czas jest odświeżona i zmatowiona


A wy jakich toników używacie? Co możecie polecić dla cery trądzikowej? Używacie naturalnych kosmetyków? 

Czytaj dalej »

Mój pierwszy raz z mineralnymi kosmetykami - Annabelle Minerals

16 maja, 2018

Udostępnij ten wpis:
Witajcie Kochani! 



Dzisiaj przychodzę do was z kosmetykami Annabelle Minerals. Przyznam tak jak widać to po tytule jest to mój pierwszy raz z kosmetykami mineralnymi. Używam ich od x i właściwie mam już pewną opinię wyrobioną na ich temat. Dlaczego zdecydowałam się na zakup kosmetyków mineralnych? Ze względu na moją cerę, niestety na ten moment jest bardzo problematyczna, a używanie zwykłych fluidów i to przez pewien czas używałam na prawdę takich bardzo zapychających, bo zależało mi na tym aby jak najwięcej ukryć - co sprawiło, że właściwie jeszcze więcej wyprysków pojawiło się na mojej twarzy, postanowiłam coś z tym zrobić i po przejrzeniu prawie całego internetu zdecydowałam się na kosmetyki mineralne, co prawda miałam do wyboru jeszcze inne firmy, ale na ten moment zdecydowałam aby przetestować właśnie te od Annabelle Minerals.



Jak widać są one zapakowane w okrągłe pojemniczki, gdzie po zerwaniu plastiku ochronnego otwierają nam się dziurki przez które możemy wysypać na wieczko pożądaną ilość produktu.Ogólnie strasznie nie lubię takiej formy. Jak przy korektorze (Natural fair) i różu (sunrise) wszystko ładnie wychodzi, tak przy samym podkładzie (Natural fair) idzie to jakoś opornie.. nawet sama nie wiem czemu.  Najbardziej co mi się spodobało to to w jaki sposób jeszcze te kosmetyki były zapakowane do wysyłki. Są one w twardych okrągłych tubach, z bardzo ładną i zachęcającą grafiką - byłam wręcz zachwycona. :) Dodatkowo zakupiłam również do tego zestawu pędzelek - nie wiedziałam na który się właściwie zdecydować, bo jak wiecie pierwszy raz zamawiałam te kosmetyki więc po sprawdzeniu różnych źródeł zdecydowałam się na Flat top. Myślałam, że nakładanie go będzie ciężkie jak w większości przypadków czytałam, ale w sumie zdziwiłam się, że poszło mi aż tak sprawnie.  




Co uwielbiam w tych kosmetykach? 


To, że jeszcze do tej pory żaden z nich mnie nie zapchał. Nie czuć ich aż tak bardzo na twarzy - przez co myślę, że będą idealne na lato. Wybrałam podkład matujący, ponieważ mam bardzo ogromny problem ze świeceniem się twarzy, jednak niestety nie matuje on na zbyt długo wydaje mi się, że po około 5-6h już buzia się świeci, ale jak wiadomo to wszystko zależy od cery i to ile sebum ona wydziela, pewnie w przypadku innych osób może to wyglądać inaczej. Ja niestety cierpię na to, że strefa T wygląda tragicznie po pewnym czasie, zapewne jest to też sprawa kosmetyków których używam, ale powiem wam w sekrecie, że za niedługo dojdzie do mnie paczka z kosmetykami naturalnymi. Przeglądałam mnóstwo grup na facebook'u jak i informacji w internecie i wybrałam parę produktów, które mam nadzieję mi pomogą, za niedługo zobaczycie również haul z tego zamówienia. Poniżej również przedstawiam jak to dokładnie wygląda na mojej twarzy i jaki efekt można uzyskać. Co jest fajnego w tych kosmetykach, że możecie sami sterować jak bardzo kryjący ma on być. Ja osobiście używam go tak myślę dość umiarkowanie, a pomimo tego jego krycie i tak jest wspaniałe! Nie wiem jak mogłam wcześniej używać innych kosmetyków, które mnie tak zapychały. Ale jak wiadomo każdy uczy się na błędach. :)



A czy wy kiedykolwiek mieliście do czynienia z kosmetykami mineralnymi? Jak się u was sprawdziły? :) 
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia

cookieOptions = {msg}